Parafia św. Franciszka z Asyżu

Chorzów - Klimzowiec

swiety franciszek kosciol parafia sw franciszek kosciol wnetrze

Artykuł p. Marii z okazji miesiąca trzeźwości

 

                   
                    Ksiądz Franciszek, Krucjata Wyzwolenia                     
             Człowieka, Krucjata Trzeźwości, dziwne wyniki          
                   badań Centrum Badania Opinii Społecznej
                              i ..... nowy cud nad Wisłą ?
      
         Czasem warto posurfować w internecie, bo czasem i tam można znaleźć coś, co pokrzepi człowieka duchowo. Rzadko się zdarza, ale mnie się zdarzyło i pragnę podzielić się tą rewelacją!
          To było w styczniu tego roku. Na portalu Interii zamieszczono wyniki badań CBOS-u przeprowadzonych, na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych - PARPA. Wyniki zaskoczyły, myślę, wielu. Już sam tytuł artykułu był obiecujący: „Koniec mitu polskiego pijaka”, a wyniki wprost zachwycające!
         
                       Trochę statystyki i jak wytłumaczyć niektóre dane...
   1/3 Polaków deklaruje się, jako całkowici abstynenci!
 28% badanych przyznaje, że w ciągu ostatniego roku nie piło żadnego alkoholu; polskie wyniki badania są znacznie lepsze, niż średnia dla całej Unii Europejskiej, która wynosi 25 %!
Zdaniem Krzysztofa Brzózki, dyrektora PARPA, sprawa jest skomplikowana. Jak mówi, mamy do czynienia ze swoistą alkoholową polaryzacją - połowa rodaków nie pije prawie wcale, a połowa pije bardzo dużo. Dziwi dyrektora PARPA wspomniane zjawisko polaryzacji .Dziwnie wysoki jest też, zdaniem p. Krzysztofa Brzózki, odsetek pijących zaledwie 1,2 litra alkoholu w ciągu roku. Są to pijący okazjonalnie, na przyjęciach np. symboliczną lampkę szampana. W przybliżeniu, tak pijących Polaków, jest około 43,5 %.
   Na tle Europy zajmujemy mniej więcej dziesiąte miejsce pod względem ilości spożytego, w ciągu roku, alkoholu. Na pierwszym miejscu plasują się mieszkańcy Luksemburga (15 l. w ciągu roku), po nich Węgrzy i Czesi ( 14 l.), następnie
Słowacy, Litwini i Francuzi - około 12l.
       Tyle dane. Wypada odnieść się krótko do opisanych zjawisk. Zwłaszcza zjawisko, skądinąd dla dyrektora PARPA niewytłumaczalne – zjawisko polaryzacji.
Wydaje się, że może to być efektem coraz większej wiedzy społeczeństwa o objawach i leczeniu choroby alkoholowej, co przekłada się w praktyce na zasadę praktykowaną przez zdrowych członków rodziny, która jasno głosi, że w domu, w którym jest osoba mająca chorobę alkoholową, nie podaje się absolutnie nikomu żadnego alkoholu, a członkowie rodziny, ani w domu ani poza domem, nie spożywają alkoholu będąc solidarni z chorymi. To z pewnością ekspansja krucjaty trzeźwości, zataczająca najwyraźniej coraz szersze kręgi poprzez działalność przyparafialnych grup abstynenckich, skupiających ludzi dobrej woli, którzy może nie zawsze w pełni są świadomi, jak wielkie czynią dobro rozprzestrzeniając wokół siebie aurę trzeźwości, składając dar, a zarazem świadectwo, całkowitej abstynencji.
           
 
                       W świecie alkoholi...  
           Zdałam sobie sprawę z wagi postawy abstynenckiej, uczestnicząc wiele lat temu  w tzw. „przyjęciu parapetowym”. Był wśród nas, jak okazało się później, trzeźwiejący alkoholik, walczący ze swoim nałogiem.
                 Przed każdym biesiadnikiem postawiono, mimo protestu, kieliszek. „To tylko wino i szampan, to nie zaszkodzi”, wyjaśniano gościnnie... 
                  Jako osoba młoda i nie dbająca o etykietę, wręcz przekornie wtedy manifestująca  abstynencję, odwróciłam ostentacyjnie swój kieliszek do góry dnem zanim czymkolwiek zdołano go napełnić...
                   Z dezaprobatą popatrzono na mój manifest; przecież kieliszek mógł stać do końca pełen i nietknięty... Wymieniono spojrzenia, uszczypliwe uwagi, ale w tym momencie „przyszedł mi z pomocą” człowiek, który zrobił dokładnie to samo, zanim gościnna pani domu zdążyła pochylić butelkę nad jego kieliszkiem.
Zauważyłam też, jak szczerze ucieszył się z pojawienia drugiego abstynenta...                         
               Byliśmy jedynymi niepijącymi osobami. W czasie, kiedy napełniano kieliszki, człowiek ów nerwowo częstował mnie i siebie bezalkoholowym napojem, niejako w „zastępstwie” napełniając nim pucharki, wyraźnie przy tym niepewny swoich reakcji... Wiadomo jak silna jest u alkoholika pokusa sięgnięcia „tylko” po jeden kieliszek, co zawsze kończy się upiciem. Jeden kieliszek dla alkoholika jest zawsze tym jednym kieliszkiem za dużo.
              Moja „bezwstydna” abstynencja pozwoliła jednak, temu człowiekowi, kolejny dzień przeżyć w trzeźwości. Ludzie z AA wiedzą jak wielkie znaczenie ma dla nich każdy dzień bez alkoholu.
                 
       
                          Pomoc bez pieniędzy i mit kulturalnego picia   ...
                 Świadectwo trzeźwości i abstynencji, składane słowem i przykładem przez młode osoby, jest wielką sprawą, niewymierną pomocą alkoholikom i rodzinom.
Wyniki badań CBOS-u, niestety, ukazały także zjawisko niepozytywne - rosnącą niechęć społeczeństwa do niesienia pomocy uzależnionym. Pomoc w formie dobrowolnej, całkowitej abstynencji, choć nie obciąża materialnie, jest nieoceniona
 i powinniśmy wzajemnie zachęcać się do jej praktykowania.
                  Trzeba sobie też uświadomić, że mówienie o „kulturalnym piciu”, piciu „z głową” to szkodliwy mit, który - mam nadzieję - przestał funkcjonować wśród młodych ludzi myślących i obserwujących uważnie rzeczywistość. Wiedzieć warto, że choroba alkoholowa ujawnia się dopiero wtedy, gdy zaczyna się spożywać alkohol, na początku zupełnie okazjonalnie.
                  Człowiek z chorobą alkoholową bardzo szybko wpada w uzależnienie
i picie przestaje być okazjonalne, kulturalne i „z głową”. 
                   Jeśli zdrowy człowiek zaczyna regularnie i często spożywać alkohol, także się od niego uzależni, choć proces uzależniania będzie trwał znacznie dłużej, niż u człowieka z chorobą alkoholową. Skutek jednak uzależnienia - i w jednym i w drugim wypadku - jest tak samo opłakany. Dosłownie!
                  Są łzy rozpaczy, bólu, gniewu i bezsilności najbliższej rodziny pijącego alkoholika. Jest to rozpacz i bezsilność również alkoholika, do której sam przed sobą nie chce się przyznać, na zewnątrz manifestując jedynie agresję, zaprzeczając sytuacji, wobec której stał się całkowicie bezradny.                            
 
 
 
                             Dwa ciekawe komentarze....
                    Chciałabym jeszcze odnieść się do dwóch komentarzy internautów, które w całości przytaczam:
 
 
                  nie wzięli kropli alkoholu do ust
(2009-01-09 11: 03)·~m
Bo połowa tego narodu uważa, że piwo to nie
alkohol.
Jak złapią pijanego kierowcę to on wielce
zdziwiony "Jak to? Tylko cztery piwa wypiłem
 
             Niestety, inicjacja alkoholowa, poprzez spożywanie piwa, zaczyna się dosyć wcześnie, co potwierdzają ankiety, przeprowadzane co jakiś czas, na terenach szkół podstawowych. Jest to zjawisko alarmujące i wymaga szczególnej troski, aby uświadomić rodziców, że uzależnić może nawet piwo „karmi” mające 0, 5% alkoholu, jeśli spożywa się je regularnie, jako napój. Znana prawidłowość „step by step” –„krok po kroku”; choćby nawet te kroki były bardzo maleńkie, zaledwie te 0,5%,
w końcu doprowadzą do „celu”, w tym wypadku do uzależnienia od alkoholu!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   
 
Drugi komentarz również wart jest uwagi:
 
·                                 Polak tylko zniewolony pije na umór
(2009-01-09 11:03)
~zzz
Wzorem Sowieckiego okupanta
 
            Tak! Człowiek zniewolony sytuacją, z której nie widzi wyjścia, zaczyna pić, potem pije zniewolony przez alkohol. Błędne koło zniewolenia z „Małego Księcia”; piję, bo się wstydzę, wstydzę się, bo piję ....
           
             Zatem nie wstydźmy się być trzeźwi! Nie wstydźmy się „bezwstydnie” manifestować swojej abstynencji, a dobry Bóg niech nam błogosławi nie tylko w  sierpniu – miesiącu trzeźwości. Niech całe nasze życie stanie się wolne i trzeźwe, bo do wolności wyswobodził nas Chrystus.
             Gdzie jest alkohol, obce stają się zasady życia chrześcijańskiego, ginie pojęcie honoru, umiera miłość do Boga, ludzi i ojczyzny! Gdy wraca trzeźwość człowiek staje się wolny, aby móc prawdziwie kochać.
                 
             
                                  Człowiek wierzący swoje wie....
               Niech nikogo nie dziwią „dziwne” wyniki badań CBOS-u, „niewytłumaczalne zjawiska” polaryzacji w spożyciu alkoholu, niech niedowiarkowie-pesymiści nie podają w wątpliwość rzetelność badań wykonanych na zlecenie PARPA. Bóg i ludzie na miarę sług Bożych Franciszka Blachnickiego, Jana Pawła II. i wielu innych wielkich, świątobliwych Polaków, czuwają nad nami i abyśmy tylko, korzystając z wolnej woli, zechcieli walczyć, zwycięstwo jest w zasięgu naszych możliwości, bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!
           
                           Człowiek dobrej woli przyjacielem Boga i ludzi!
                 Pragnę podziękować wszystkim ludziom dobrej woli – abstynentom, którzy
- przez swoje świadectwo życia - w wielu polskich parafiach są „zaczynem trzeźwości”. To dzięki ich zaangażowaniu, cierpliwie wystanym, na przestrzeni wielu lat, godzinom dyżurów przy księdze abstynenckiej, dzięki ich odważnemu propagowaniu i zachęcaniu do trzeźwości, dzięki ich postawie, która nie zawsze spotyka się z ludzką wdzięcznością, zrozumieniem i akceptacją, powiększają się szeregi niepijących, a dzięki temu - jestem przekonana – uratowana zostaje niejedna, zagrożona alkoholizmem, rodzina.
              Dziękuję ludziom, którzy od wielu lat ze swojej całkowitej abstynencji czynią świadomy dar. Dziękuję Bogu także za tych, którzy przeszli już do wieczności; niech Pan Jezus Miłosierny obdaruje ich nieskończoną radością w Królestwie Niebieskim
w zamian za dar abstynencji, który składali dla Kościoła w czasie swojej ziemskiej wędrówki! 
                                                                 
                                                                                                               
     Zamiast zakończenia .....
             
            Sługo Boży, Franciszku Blachnicki, który jako więzień, poznałeś najlepiej jak cenna jest wolność, wypraszaj trzeźwość młodzieży, wypraszaj wolność ducha dla niej. Niech pokolenie Jana Pawła II staje się nowym pokoleniem, dla którego zawołanie :”BÓG, HONOR, OJCZYZNA !” nie jest sloganem, lecz dziedzictwem, które trzeba realizować w całej pełni, każdego dnia.         
 
 
                                                                                          (oms)
 
 
 
 
Ks.Franciszek Blachnicki – bez względu na konsekwencje...
 
W 1955 r., gdy biskupi śląscy byli uwięzieni przez władze komunistyczne, ks. Blachnicki zaangażował się w prace tajnej kurii w Katowicach. Został z tego powodu wydalony z diecezji przez podległego komunistom wikariusza kapitulnego. Udał się do Niepokalanowa, aby pogłębić swoją więź z Bogiem. Podjął studia nad duchowością ojca Maksymiliana Kolbego. Zachwycała go idea Niepokalanej jako wzoru życia i pracy. Owocem tego doświadczenia i daru otrzymanego od Boga, było utworzenie w 1957 r. Apostolatu Trzeźwości - społecznej akcji przeciwalkoholowej, która szybko objęła całą Polskę. Po trzech latach "Krucjata Wstrzemięźliwości" obejmowała już ponad 100 tys. Osób.
 
W szczególny sposób odpowiedział na apel papieża Jana Pawła II do Polaków, aby przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności. W tym celu 8 czerwca 1979 r. powołał do istnienia Krucjatę Wyzwolenia Człowieka kontynuującą ideę Krucjaty Wstrzemięźliwości, rozwiązanej przez SB w 1960r.
 
Rok przed swoją śmiercią odprawił 30 dniowe rekolekcje ignacjańskie. Był to czas jego wielu duchowych, wręcz mistycznych przeżyć koncentrujących się wokół krzyża. Pisał, że złożył swoje życie w ofierze za dzieło, które tworzył.
 
Ks. Franciszek Blachnicki zmarł 27 lutego 1987 r. w chwili, gdy w Polsce oazowicze gromadzili się na Jasnej Górze, na spotkaniu odpowiedzialnych za oazy. W telegramie przesłanym po jego śmierci, Jan Paweł II nazwał go "gwałtownikiem Królestwa Bożego". Pisał, że był on prawdziwym kapłanem Bożym, pełnym ufności i zawierzenia Bogu bez względu na konsekwencje.