Parafia św. Franciszka z Asyżu

Chorzów - Klimzowiec

swiety franciszek kosciol parafia sw franciszek kosciol wnetrze

Pielgrzymka parafialna do Wambierzyc 17 - 18 maj 2008

Kłodzko - Góra Igliczna – Czermna - Błędne skały – Wambierzyce
- Bardo Śląskie - Kamień Śląski

 

Maria, córka Anny i Joachima- wybrana spośród wszystkich kobiet na Matkę Jezusa. Czczona i kochana, boska i ludzka równocześnie. Jak każda matka zapewne i Ona nie przespała wielu nocy przy małym Jezusie, czuła zachwyt i dumę, kiedy Jej Syn dorastał. A co czuła, kiedy Chrystus umierał?… Dziś do Jej sanktuariów na całym świecie pielgrzymują tysiące wiernych.

Na Dolnym Śląsku, tak jak w całym kraju, od wieków w wielu miejscach oddaje się cześć Maryi. W czasie naszej pielgrzymki odwiedziliśmy wiele miejsc kultu maryjnego, widzieliśmy cuda rąk ludzkich i cuda stworzone przez naturę.

Wyjeżdżamy wczesnym rankiem w sobotę 17 maja. Około dziesiątej jesteśmy w Kłodzku. Tam w kaplicy oo. franciszkanów bierzemy udział we Mszy Świętej. Jeden z braci opowiada o powodzi w 1997 roku. Klasztor został zalany, ale ocalał, ponieważ woda nie naruszyła stropów. Zakonnicy są pewni, że to wstawiennictwo Matki Boskiej Różańcowej ocaliło klasztor.
Następnie jedziemy na Górę Igliczną do Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości, znanej jako Maria Śnieżna. W kościele słyszymy historię sanktuarium: podobno nie wiadomo było, gdzie zbudować kościół. I oto niespodziewanie spadł śnieg w sierpniu tam, gdzie dzisiaj stoi świątynia. Miejsce jest przepiękne. Nie tylko zabytkowy kościół, ale też otoczenie: malownicza panorama, którą można podziwiać, sprzyja refleksji i zadumie.
A potem odwiedzamy zupełnie inne w swej wymowie miejsce: kaplicę czaszek w Czermnej, pamiątkę strasznej epidemii, która zabrała ogromną ilość istnień ludzkich. W samej kaplicy są kości 3000 ludzi, w krypcie pod podłogą setki. Obok kaplicy stoi kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja, a w nim obraz Matki Bożej Dobrej Rady i Mądrości Serca.
Jest już późne popołudnie. Jedziemy w Błędne Skały. To niezwykłe dzieło natury. Wszyscy świetnie się bawimy, przeciskając się przez wąskie szczeliny.
W strugach deszczu dojeżdżamy do Radkowa. Aż trudno uwierzyć, że cały dzień świeciło słońce. Tutaj możemy odpocząć. Ale tylko przez chwilę. Jedziemy do Wambierzyc, do Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin na Apel Jasnogórski. Stoimy na stopniach bazyliki, kiedy tysiące lamp ją oświetla. Wracamy do Radkowa. Teraz czas na sen.
Następnego dnia jedziemy do Wambierzyc. Modlimy się w jednej z kaplic, a potem uczestniczymy we Mszy Świętej. Potem zwiedzamy bazylikę. Ta barokowa świątynia, wzniesiona na wzór świątyni w Jerozolimie, zachwyca. W ołtarzu widzimy malutką figurkę Madonny, która słynie cudami. Ludzie odzyskiwali tu zdrowie i wiarę. Do dzisiaj można prosić Matkę Boską z Wambierzyc o wstawiennictwo. Potem idziemy zobaczyć ruchomą szopkę. Jest urocza. Poruszające się postacie w rytm muzyki każdego wprawią w dobry nastrój.
Czas pożegnać się z Wambierzycami, jedziemy do Barda Śląskiego, do sanktuarium Matki Bożej Bardzkiej „Strażniczki Wiary”. W kościele zachwyca barokowy ołtarz i organy. W tym sanktuarium przez wieki posługę kapłańską pełnili ojcowie cystersi, dzisiaj redemptoryści. Obok bazyliki, w przyległym budynku, jest ruchoma szopka.
Przed nami jeszcze sanktuarium Świętego Jacka w Kamieniu Śląskim. Mieści się ono w kompleksie pałacowym. Przepiękne pomieszczenia, niedawno odrestaurowane, nie pozwalają pamiętać, że jeszcze kilkanaście lat temu była to ruina.
Do Chorzowa dojeżdżmy wieczorem. Żegnamy się i wracamy do swoich domów. Szybko zapominamy o zmęczeniu i o niedzielnym deszczu. Zostają wspomnienia wspólnych modlitw i poczucie wspólnoty.
Nigdy wcześniej nie widziałam sanktuarium na Górze Iglicznej, nie wiedziałam nic o Bardzie Śląskim ani o sanktuarium Świętego Jacka. I myślę, że czasem trzeba tylko trochę się rozejrzeć, żeby dostrzec, ile piękna nas otacza.