Parafia św. Franciszka z Asyżu

Chorzów - Klimzowiec

swiety franciszek kosciol parafia sw franciszek kosciol wnetrze

Parafialna pielgrzymka do sanktuariów na ziemi bielsko-żywiecki

Kiedy wjeżdżamy w malownicze Beskidy, zostawiamy za sobą zgiełk wielkich miast
i codzienne kłopoty. Niewysokie szczyty, piękne o każdej porze roku, pozwalają odnaleźć spokój. A jeśli na chwilę zatrzymamy się w jednym z sanktuariów, zadziwimy się nad niezwykłością i pięknem świata stworzonego przez Boga.


W naszej pielgrzymce 20 października 2007 roku odwiedziliśmy cztery sanktuaria. Wyjechaliśmy z ojcem Serafinem w bardzo zimny sobotni poranek. Najpierw odwiedziliśmy sanktuarium św. Mikołaja w Pierśćcu. Proboszcz parafii opowiedział historię tego miejsca, przypomniał postać świętego, który słynął z dobroci i chęci pomocy innym. Dzisiaj ludzie zwracają się do Niego z prośbą o zdrowie. Podobno figura świętego słynie cudami. Jednakże proboszcz podkreślał, że najważniejsza, jak zawsze, jest modlitwa.

Następnie pojechaliśmy do Szczyrku, do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski, gdzie posługę kapłańską pełnią ojcowie salezjanie. W tym miejscu również można wyprosić łaskę zdrowia dla chorych, a za kościołem bije źródełko, do którego przybywają ludzie nawet z dalekich stron.

Ze Szczyrku udaliśmy się do Rychwału. Sanktuarium w Rychwałcie zachwyca barokowym wnętrzem. Tutaj ojciec Serafin odprawił mszę. Mieliśmy też możliwość zaopatrzenia się w ziołowe leki na prawie wszystkie dolegliwości. A potem pojechaliśmy do Sanktuarium Matki Bożej w Ślemieniu, na Jasną Górkę. Stąd rozciąga się przepiękny widok.

Historia sanktuarium jest niezwykła. Początkowo czczono źródełko, potem dopiero zbudowano kościół, a we wnętrzu umieszczono kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Kiedy podczas zaborów nie można było pielgrzymować do Częstochowy, ludzie oddawali cześć Matce Boskiej właśnie tutaj, stąd nazwa Jasna Górka.

W grocie Matki Boskiej odmówiliśmy różaniec, jeszcze spojrzeliśmy na piękny krajobraz w blasku zachodzącego słońca, które wyjrzało zza chmur jakby specjalnie dla nas i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Do klasztoru franciszkanów w Koszarawie dotarliśmy po zmroku. Ojcowie przyjęli nas bardzo gościnnie, po nabożeństwie przy kawie i herbacie spędziliśmy wspólny wieczór śpiewając i ciesząc się, że jesteśmy razem. A potem wróciliśmy do Chorzowa. Szczęśliwie dotarliśmy na miejsce po dniu pełnym wrażeń.


Marzymy często o dalekich wyprawach, o odwiedzaniu niezwykłych, uświęconych miejsc, i tak powinno być. Jednak w pogoni za niezwykłością zapominamy o tym, ile piękna jest blisko nas.

autor: Anna Dz. 

Zobacz zdjęcia